"Jeżeli nie odrobisz lekcji, to możesz dostać jedynkę, a jak dostaniesz jedynkę, to będziesz musiał ją poprawić, bo jak jej nie poprawisz, to możesz nie zdać do następnej klasy, a jak nie zdasz, to mamusia spali się chyba ze wstydu", itd. "Gadania" - tego większość dzieci wysłuchuje ze stoickim spokojem, widząc w tym godziwą, aczkolwiek na pewno mało przyjemną cenę za uniknięcie następstw swoich uczynków.
Ileż to matek i ojców, zorientowawszy się późnym wieczorem, że potomek nie odrobił lekcji, pisze mu kłamliwe usprawiedliwienia do szkoły, wygłaszając jednocześnie obszerne pogadanki na temat poczucia obowiązku, uczciwości, prawdomówności i paru jeszcze moralno etycznych zagadnień? Iluż rodziców w miejsce bezmyślnie zniszczonej lub zgubionej rzeczy kupuje dziecku nową, snując przy tym tasiemcowe dywagacje na temat następstw (których potomkowi nie dane było właśnie poznać na własnej skórze) owej bezmyślności? Iluż wreszcie rodziców wykonuje za dziecko nałożone nań obowiązki, których nie chciało mu się lub których "nie miało czasu" wypełnić, roztaczając przy tym apokaliptyczną wizję przyszłości umiłowanej pociechy jako osoby nieobowiązkowej i niesolidnej?