Kontrola i ścisły nadzór są niezbędnymi składnikami rodzicielskiej opieki nad dzieckiem od 0 do 10 lat, czyli w długim okresie jego bezradności i całkowitej zależności od dorosłych. W następnych okresach rozwojowych (przed dojrzewania i dorastania) waga obu tych funkcji stopniowo się zmniejsza, aż do zupełnego ich wygaśnięcia w okresie dorosłości. W praktyce większość rodziców znacznie dłużej (a niekiedy i nigdy) nie potrafi uwolnić się od traktowania swego dorastającego lub wręcz dorosłego syna czy córki jak małego chłopca lub dziewczynki, których trzeba pilnować i pouczać, bo "spuszczeni z oka" np. ubrudzą ubranko, wybiorą mało dochodowy zawód, zwiążą się z niewłaściwym człowiekiem albo zrobią coś równie głupiego.

Wszystko to powoduje z kolei u rodziców: skłonność do nie partnerskiego traktowania dorastających dzieci. Na ogół rodzice, przyzwyczajeni do zależności dziecka od nich i długo utrzymującej się ich nad nim przewagi we wszystkich dziedzinach, nie zauważają, że w pewnym momencie pętający się po domu, bezradny, głupiutki i niedoświadczony Jasio stał się myślącym, mającym swoje zdanie i podejmującym ważne decyzje życiowe Janem. Wciąż odnoszą się do swoich dzieci z należnym maluchom protekcjonalnym lekceważeniem lub zachowują się jak owa matka pilota odrzutowców, która przed wyjściem syna do pracy upomina go: "Tylko lataj wolno i nie za wysoko".