Najczęściej więc rzecz odebrana w porywie złości po niedługim czasie wędruje z powrotem do dziecka. Podobnie rzecz ma się z tzw. "przywilejami", takimi jak pomaganie przez tatusia w wieczornej kąpieli, czytanie przez mamę fragmentu książki na dobranoc, wspólna zabawa ojcowym komputerem itp. Odebranie ich dziecku powoduje u rodziców narastanie poczucia winy, które w końcu popycha ich do cofnięcia podjętych wcześniej restrykcyjnych decyzji.

Dzieje się tak również dlatego, że ukarana cofnięciem przywileju pociecha bardzo często "zacina się" i mówi dumnie: Nie, to nie, nie zależy mi. Po pewnym, nie tak znowu długim czasie pozwala to rodzicom odczuć, że tak naprawdę oni też potrzebują tych "przywilejowych" chwil kontaktu i bliskości z synem czy córką oraz że wyeliminowanie tych momentów w ramach kary wyraźnie zaburza również ich funkcjonowanie. Jeszcze gorzej jest z karaniem dzieci pracą, szczególnie jeśli chcemy im przekazać, co dzisiaj nabiera szczególnej aktualności, szacunek dla pracy wraz z prastarą i coraz bardziej prawdziwą maksymą mówiącą, że "żadna praca nie hańbi". Praca za karę jest swego rodzaju hańbą.